Archiwum

Archiwum dla ‘Internet’ Kategoria

Facebook uruchamia Antivirus Marketplace

26.04.2012 12:30 Comments off

Logo Facebook Security BlogFacebook staje się coraz bezpieczniejszy dzięki pracy grupy Facebook Security Team. Grupa od dłuższego działa na polu zwiększenia bezpieczeństwa również współpracując z największymi w branży IT. I tak od dzisiaj do grupy firm działających w sektorze bezpieczeństwa internetu współpracujących z Facebookiem dołączają Microsoft, McAfee, TrendMicro, Sophos i Symantec. Jednocześnie ogłoszono otwarcie usługi o nazwie Antivirus Marketplace. W ramach współpracy z liderami branży bezpieczeństwa baza systemu blokowania złych adresów URL będzie powiększona o dane zgromadzone przez firmy zaproszone do współpracy.

Już teraz Facebook może pochwalić się obniżeniem ilości spamu w publikowanych treściach do około 4%, a specjaliści z Facebook Security Team mają ambicję zejść jeszcze niżej z tym wskaźnikiem.

Antivirus Marketplace to produkt, który powstał przy okazji zacieśnienia współpracy przy rozbudowie systemu blokowania złych URLi. W ramach Antivirus Marketplace każdy użytkownik uzyska dostęp do produktów antywirusowych firmy Microsoft, McAfee, TrendMicro, Sophos oraz Symantec. Usługa pozwala na pobranie pełnych wersji oprogramowania antywirusowego z licencją na 6 miesięcy użytkowania. Zastanawia mnie licencja 6-miesięczna na produkt Microsoft Security Essentials, bowiem firma z Redmond udostępnia swój produkt zupełnie za darmo z dożywotnimi aktualizacjami i tak jest i w tym momencie, bowiem na stronie Microsoft program jest dostępny za darmo dla użytkowników z zainstalowanym oryginalnym systemem Windows, więc zapewne ograniczona licencja nie dotyczy produktu Microsoft.

Ponadto na stronie Facebook Security Blog pojawią się materiały edukacyjne udostępnione przez wspomniane 5 firm, w których będą poruszane kwestie bezpieczeństwa użytkowników w sieci.

Powyższa współpraca to dobry przykład na robienie pieniędzy pod przykrywką jakieś wyższej idei. Oczywiście idea jest jak najbardziej słuszna i współpraca takich firm jak Microsoft czy Sophos z Facebookiem przyniesie więcej pożytku niż strat, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że w zamian za udostępnienie baz złych adresów URL, producenci oprogramowania antywirusowego otrzymali bazę potencjalnych klientów kupujących ich produkty.

Optimized with InboundWriter

Google Drive oficjalnie wystartował

25.04.2012 15:25 Comments off

Zastanawiasz się nad usługą pozwalającą trzymać, pracować i udostępniać pliki na zdalnych serwerach? Nie wiesz na co się zdecydować? Google nie ułatwi ci tego wyboru, bowiem od wczoraj udostępnia wszystkim swoim użytkownikom nową, długo zapowiadaną usługę Google Drive. Czym jest Google Drive? Cytując blog Google:

(…) Dysk Google – centralne miejsce, w którym możesz tworzyć, udostępniać, dzielić się i przetrzymywać wszystkie swoje rzeczy.

Google Drive umożliwia tworzenie i współpracę w obrębie usługi Google Docs. Można w czasie rzeczywistym pracować nad dokumentami, arkuszami kalkulacyjnymi i prezentacjami. Można dodawać komentarze do udostępnianych elementów, można również na te komentarze odpowiadać.

Użytkownik ma dostęp do Google Drive z każdego miejsca na świecie poprzez przeglądarkę internetową pod warunkiem, że ma dostęp do internetu, lub poprzez aplikację stworzoną póki co dla systemów Mac OS X i Windows i urządzeń urządzeń mobilnych pracujących pod kontrolą systemu Android.

Dysk Google oddaje użytkownikom również rozbudowane narzędzie wyszukiwania. Zaimplementowano mechanizm OCR, aby można było wyszukiwać treści z uwzględnieniem zawartości zapisanych w plikach. Oczywiście istnieje możliwość wyszukiwania za pomocą słów kluczowych oraz możliwość filtrowania treści między innymi ze względu na właściciela oraz aktywności. Trwają również prace nad zaimplementowaniem usługi rozpoznawania obrazów.

A jak to wszystko wygląda cenowo? Google za darmo wszystkim swoim użytkownikom daje 5 GB powierzchni zupełnie za darmo (albo prawie za darmo). Niestety wraz ze wzrostem naszego apetytu na powierzchnię, będą rosły koszty. Poniżej załączam tabelę, w której zawarte zostały opłaty za korzystanie z usługi Google Drive we wszystkich wariantach powierzchni dyskowej.

Powierzchnia Cena
5 GB Free
25 GB 2.49 $
100 GB 4.99 $
200 GB 9.99 $
400 GB 19.99 $
1 TB 49.99 $
2 TB 99.99 $
4 TB 199.99 $
8 TB 399.99 $
16 TB 799.99 $

W ramach opłaty za zwiększenie powierzchni Dysku Google, zwiększy nam się również powierzchnia skrzynki pocztowej GMail.

Usługa Google Drive jest w pełni połączona z innymi usługami ze stajni Google.

Niestety nie wszystko jest tak kolorowe jak wynikałoby to z zawartej powyżej informacji. Dużym minusem usługi jest zapis w regulaminie, według którego wysyłając wszelkie treści do  Usług Google (włączając w to również Google Drive) udzielamy gigantowi z Mountain View ważnej na całym świecie licencji na

wykorzystanie, udostępnianie, przechowywanie, reprodukowanie, modyfikowanie, przesyłanie, publikowanie, publiczne prezentowanie i wyświetlanie oraz rozpowszechnianie tych materiałów, a także na tworzenie na ich podstawie dzieł pochodnych (…). Użytkownik w ramach tej licencji przyznaje prawa w ograniczonym celu obejmującym utrzymywanie, promocję oraz udoskonalanie Usług oraz tworzenie nowych. Licencja pozostanie w mocy nawet wówczas, gdy użytkownik przestanie korzystać z Usług (…).

Patrząc na zapis regulaminu ma się wrażenie, że Google zawiera z nami transakcję wiązaną. My Ci damy 5 GB powierzchni za darmo, ale Ty nam dasz być może dość wartościowe treści, które my wykorzystamy. Nie wiem czemu, ale te zapisy w kontekście korzystania z poczty GMail nie raziły mnie tak bardzo jak w przypadku Google Drive.

Czy będę korzystał z nowej usługi Google? Na pewno ją przetestuje i sprawdzę, czy w jakikolwiek sposób jest dla mnie przydatna. Na chwilę obecną nie widzę dla niej zastosowania w mojej pracy. Może po głębszym zapoznaniu się z funkcjonalnością Google Drive okaże się, że jednak jest jakaś dziedzina, w której Dysk Google da mi nowy komfort korzystania z chmury.

 

Google ulepsza Apache wydając moduł SPDY

23.04.2012 13:30 Comments off

Inżynierowie Google wydali moduł dla serwera webowego Apache, który pozwoli mu na wykorzystanie protokołu SPDY do przesyłania stron internetowych do przeglądarek.

Protokół SPDY jest tworem Google, które od dłuższego czasu pracuje nad optymalizacją i przyspieszeniem komunikacji na linii serwer – przeglądarka internetowa. Dla Google jest to duży krok na przód w kierunku ciągłego usprawniania protokołu HTTP (Hypetext Tranfer Protocol), który od lat nie był zmieniany, a wciąż jest podstawowym standardem określającym sposób dostarczania stron do przeglądarki internetowej.

Prace na SPDY trwają nieprzerwanie od 2009 roku, ale dopiero niedawno wzrosło zainteresowanie tym protokołem. Przełomem wydaje się być wykorzystanie SPDY przez Twittera do wysyłania stron do dowolnej przeglądarki obsługującej ten protokół. Również Amazon wykorzystuje protokół SPDY do przyspieszenia komunikacji między swoją przeglądarką Silk, a firmowymi serwerami proxy.

Kluczem do sukcesu jest zaimplementowanie protokołu SPDY po obu stronach sieci. Protokół musi działać po stronie przeglądarki oraz po stronie serwerów. Zapewnienie wsparcia dla Apache, wciąż najpopularniejszego serwera webowego na świecie , pozwoli Google zwiększać udział swojego produktu na całym świecie. Na chwilę obecną trwają również prace nad implementacją SPDY dla serwerów opartych o platformę Nginx.

Po stronie przeglądarek również trwają prace nad implementacją obsługi protokołu SPDY. Na chwilę obecną Chrome oraz Firefox począwszy od wersji 11 obsługuje ten standard. Microsoft pracuje nad własną wersją protokołu o nazwie HTTP Speed+Mobility.

Nie próżnuje również Internet Engineering Task Force, pracując nad standardem HTTP 2.0, który ma być wypadkową pomysłów inżynierów Google i Microsoftu.

WordPress 3.3.2 – aktualizacja bezpieczeństwa

23.04.2012 12:34 Comments off

W piątek na blogu WordPress pojawiła się informacja o wydaniu wersji 3.3.2 tej platformy blogowej, w której wyeliminowano kilka problemów z bezpieczeństwem. W ramach wersji 3.3.2 aktualizacje otrzymały 3 zewnętrzne biblioteki zawarte w WordPress:

  • Plupload (1.5.4) używana przez WordPress do przesyłania plików
  • SWFUpload używana przez WordPress do przesyłania mediów; wcześniej biblioteka mogła być również używana przez wtyczki
  • SWFObject używa przez WordPress do osadzania zawartości Flash; wcześniej biblioteka mogła być również używana przez wtyczki i motywy

Ponadto, aktualizacja bezpieczeństwa rozwiązuje również problem z ograniczonym rozszerzeniem uprawnień związanym z dostępem do sieci wtyczek. Wyeliminowane zostały również dwie luki cross-site scripting. Pierwsza z nich jest związana z tworzeniem klikalnych adresów URL, a  druga dotyczy przekierowań po zamieszczeniu komentarzy w starszych przeglądarkach oraz filtrowania URLi.

Najnowsza aktualizacja bezpieczeństwa została również zaimplementowana w WordPress 3.4 Beta 3. Po zmianach wniesionych przez 9 dni od wydania drugiej bety widać, że trwają intensywne prace nad wydaniem kolejnej produktywnej wersji.

WordPress 3.3.2 dostępny jest już w kanale automatycznych aktualizacji, zaś najnowszą wersję beta można pobrać tutaj, przy czy zaznaczam, że wersja beta nie jest gotowa do działania w środowisku produktywnym ze względu na możliwość występowania różnego rodzaju błędów.

Chrome Mobile z obsługą wielu języków

18.04.2012 12:53 Comments off

Mimo, że Chrome Mobile dla Androida wciąż jest w fazie beta, Google dodaje nowe funkcjonalności do swojej mobilnej przeglądarki. W ostatniej wersji dodano obsługę kolejnych języków, w efekcie czego przeglądarka ze stajni Google jest dostępna w 31 językach, z czego wszystkie wersje obsługują wtyczkę Flash.

Dodatkowo w nowej wersji pojawiły się następujące funkcjonalności:

  • powrót do wersji desktopowej strony internetowej, jeżeli wersja mobilna nie spełnia naszych oczekiwań
  • dodawanie zakładek jako skrótów na ekranie głównym
  • wybór aplikacji, za pomocą których otwierane są linki w Chrome
  • użycie Chrome przez WIFI z proxy skonfigurowanym w ustawieniach systemu Android

Użytkownicy Ice Cream Sandwich, którzy mają dostęp do Google Play, mają również dostęp do najnowszej wersji Chrome Mobile.

Tworzymy bezpieczniejsze strony, ale i tak nie jest dobrze

17.04.2012 14:26 Comments off

Liczba luk bezpieczeństwa tworzonych przez deweloperów, podczas pracy nad projektem spada, ale niestety administratorzy serwisów nie spieszą się z łataniem podatności na ataki. W 2011 roku liczba luk wprowadzonych do kodu stron internetowych wyniosła średnio 148, co w porównaniu do 2011 roku i liczby 230 luk oraz roku 2009 i liczby 480 podatności, wskazuje na dużo lepsze jakościowo kodowanie.

Luki znajdują się w obrębie kodu strony i nie są w żaden sposób związane ze środowiskiem, w którym serwisy są uruchomione.

Według specjalistów z WhiteHat Security czas jaki deweloperzy potrzebują na załatanie połowy istniejących i zgłoszonych luk bezpieczeństwa waha się w granicach 100 dni. Niestety tak długi czas reakcji na zgłoszenie może skutkować otwarciem serwisów dla hakerów na te przynajmniej 100 dni, a biorąc pod uwagę, że testom poddawane są również witryny dużych korporacji, to możemy za chwilę znowu stać się świadkami (a może nawet ofiarami) tak spektakularnego ataku, jak ten przeprowadzony na użytkowników portalu Sony.

Jeremiah Grossman z WhiteHat Security zaznacza, że również hakerzy nie stanęli w miejscu. Z miesiąca na miesiąc, aby nie powiedzieć z dnia na dzień, cyberprzestępcy są coraz bardziej wyspecjalizowani i korzystają z coraz to doskonalszych narzędzi do wyszukiwania luk w zabezpieczeniach serwisów internetowych.

Analitycy z firmy Grossmana wciąż mają pod lupą serwisy internetowe największych instytucji finansowych. Wszystko dzieje się za zgodą właścicieli serwisów, a ta ścisła współpraca przynosi ciągłe informacje ze strony WhiteHat Security o nowych podatnościach znalezionych w kodzie serwisów www. Hakerzy z WhiteHat Security nastawieni są na poszukiwanie podatności na cross-site scripting, SQL injection lub wady doprowadzające do wycieku informacji.

Po zgłoszeniu firmy decydują, czy przekierują do naprawy problemu dewelopera odciągając go często od pracy nad aktualnymi projektami, czy zaryzykują, pozostawiając niezałataną lukę licząc na to, ze hakerzy na nią nie wpadną. W związku z tym, że firmy szukają oszczędności we wszystkich dziedzinach, może się okazać, że luka pozostaje nie załatana dłuższy czas, co naraża użytkowników, a w późniejszej perspektywie właściciela strony internetowej na spore koszty. Oczywiście w większości przypadków luki są łatane zanim zainteresuje się nimi cyberprzestępca, ale przykład Sony i wycieku danych sporej liczby użytkowników pokazuje, jak ogromone ryzyko ponoszą korporacje lekceważąc problem.

Przy okazji tego artykułu widać, że hakerzy stają nie tylko po ciemnej stronie mocy. Tutaj mamy przykład jak specjaliści, którzy ze względu na swoją pracę w ramach WhiteHat Security są również hakerami. Oni nie mają informacji na temat istniejących luk w zabezpieczeniach serwisów internetowych. Szukają ich przeprowadzając próby złamania zabezpieczeń, a jeżeli na coś wpadną, to zgłaszają problem właścicielowi strony. I tak w kółko. Właściciel nie zgłasza faktu załatania znalezionej luki, a specjaliści spod znaku Białego Kapelusza przypuszczają kolejne próby złamania zabezpieczeń.

Łata bezpieczenstwa eliminuje krytyczną lukę w Sambie

14.04.2012 13:21 Comments off

Twórcy oprogramowania Samba, umożliwiającego udostępnianie plików i drukarek w systemach Linux, Windows oraz Mac OS X, udostępnili we wtorek łatę bezpieczeństwa eliminującego lukę pozwalającą na wykonanie dowolnego kodu na systemach, gdzie usługa Samby jest uruchomiona.

Luka znajduje się w kodzie, który zajmuje się przetwarzaniem wniosków RPC (Remote Procedure Call), a konkretnie w module zajmującym się ich tłumaczeniem na format NDR.

Luka pozwala na wykonanie nieautoryzowanego kodu z uprawnieniami administratora z użyciem odpowiednio spreparowanego wywołania RPC. Specjaliści ze strony Samby powiedzieli, że ze względu na to, że luka pozwala na nieautoryzowany dostęp do systemu, jest to bardzo poważne zagrożenie i w związku z tym wszyscy użytkownicy Samby powinni niezwłocznie zaktualizować swoje oprogramowanie. Luka jest na tyle poważna, że wydawcy oprogramowania postanowili wydać łaty bezpieczeństwa również dla wersji serwera, które nie są już oficjalnie wspierane.

Główny specjalista bezpieczeństwa z firmy Secunia, pan Carsten Eiram ocenił podatność wykrytą w kodzie Samby jako umiarkowanie krytyczną, ponieważ z natury rzeczy oprogramowanie Samby wykorzystywane jest głownie w sieciach lokalnych. Niestety istnieje możliwość konfiguracji Samby do pracy w internecie i wówczas status luki wzrasta do wysoce krytycznego.

Samba jest instalowana domyślnie w większości dystrybucji Linuksa, jak również na serwerze Mac OS X firmy Apple. Jest ona również dostępna na sporej liczbie innych uniksopodobnych systemach. Poza tym Samba jest instalowana na wielu urządzeniach takich jak drukarki sieciowe lub urządzeniach masowej pamięci sieciowej. Taka rozpiętość zastosowania oprogramowania Samba sprawia, że jest to atrakcyjny cel dla cyberprzestępców.

Vevo wchodzi do Australii. W Polsce wciąż z niego nie skorzystasz

13.04.2012 13:32 Comments off

Vevo, będące wspólnym przedsięwzięciem Google, Sony Music Entertainment oraz Universal Music Group wszedł na rynek australijski we współpracy z lokalną firmą MCM Media, zajmującą się nowoczesnymi mediami. Vevo powstało w 2009 roku i miało podnieść zyski największych wytwórni muzycznych, a także rozwiązać problem z licencjonowaniem teledysków wyświetlanych w serwisie YouTube.

W tej chwili usługa działa w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz w Wielkiej Brytanii, a oprócz Australii produkt ma być dostępny w krajach Ameryki Południowej jeszcze w tym roku.

Na chwilę obecną Vevo skupia około 45 000 teledysków najpopularniejszych światowych gwiazd. Wszystko jest dostępne za darmo, a zyski są czerpane z reklam wyświetlanych podczas odtwarzania treści.

Popularność usługi systematycznie wzrasta, o czym świadczy wzrost liczby użytkowników w Wielkiej Brytanii o 120 % w okresie od kwietnia do stycznia tego roku. Statystycznie rzecz ujmując można powiedzieć, że każdy z zarejestrowanych użytkowników na Wyspach ogląda średnio 15 filmów w przeciągu miesiąca. W styczniu tego roku każdy użytkownik obejrzał średnio 70 minut  produkcji, z czego spora cześć była oglądana z wykorzystaniem telefonów komórkowych oraz tabletów, a liczba strumieni multimedialnych uruchomionych przez urządzenia mobilne podwoiła się między kwietniem 2011 i styczniem 2012 osiągając liczbę 12,4 miliona.

Vevo to produkt, który ma przede wszystkim zwiększyć zyski wytwórni muzycznych. Zasada zarabiania jest prosta. My wam pozwolimy oglądać teledyski „za darmo”, ale Wy będziecie oglądać reklamy w trakcie korzystania. Vevo według mnie to najzwyczajniejszy wydawca reklam, który przy okazji udostępnia treść. Za Vevo stoją ogromne pieniądze i w sumie zastanawiam się, co stoi na przeszkodzie, aby ta usługa była dostępna poza Stanami, Wielką Brytanią oraz Kanadą.

Po wejściu na stronę Vevo ujrzymy informację, że strona której szukamy, nie jest dostępna dla naszego regionu, a dalej mniejszą czcionką, że trwają ciężkie prace nad uruchomieniem usługi dostępnej na całym świecie. Szkoda tylko, że ta informacja wita nas już od prawie 3 lat.

Google Chrome załatany po raz drugi w krótkim czasie

7.04.2012 03:38 Comments off

W czwartek Google opublikowało aktualizację swojej przeglądarki, w której wyeliminowano przede wszystkim 12 luk w zabezpieczeniach. 7 z poprawionych błędów otrzymało priorytet wysoki , 4  otrzymały priorytet średni a 1 – niski.

Część z luk odkryli badacze nie związani bezpośrednio z Google i w zamian za pracę włożoną w Google Chrome otrzymali premie finansowe. W ogólnym bilansie, Google w tym roku wypłaciło 216 tyś. dolarów premii za znalezienie błędów w swojej przeglądarce, a znaczna część tej puli została wypłacona podczas marcowego konkursu hakerów Pwn2Own.

Poza aktualizacjami związanymi z bezpieczeństwem Chrome, dodano również do wersji oznaczonej numerem 18 nową wersję Adobe Flash Player, w której wyeliminowano dwa błędy krytyczne umożliwiające uszkodzenie pamięci z wykorzystaniem interfejsu Chrome.

Poprawiono również kilka problemów związanych z akceleracją sprzętową dodaną do przeglądarki pod koniec marca tego roku.

Java dla Maców już bezpieczna

4.04.2012 12:29 Comments off

Minął dzień od doniesień na temat luki w Javie umożliwiającej rozprzestrzenianie się konia trojańskiego o nazwie Flashback.K, a Apple opublikował na swoich serwerach łatę bezpieczeństwa eliminującą nie tylko ten problem, ale również kilka innych zagrożeń.

Aktualizacje, które są dostępne dla Mac OS X 10.6.8 Snow Leopard oraz dla Mac OS X 10.7.3 Lion (włączając w to również edycje serwerowe) nie tylko eliminują możliwość instalowania konia trojańskiego bez potrzeby podania hasła administratora, ale również podatności na uruchomienie destrukcyjnego kodu z ominięciem mechanizmu sandbox Javy za pośrednictwem odpowiednio spreparowanej strony internetowej.

Dla przypomnienia, załatana wersja Javy, która eliminowała te problemy została opublikowana w lutym dla systemów Windows, ale za względu na odrębny harmonogram publikacji poprawek dla komputerów Mac (harmonogram wprowadzony przez Apple), użytkownicy tego systemu byli narażeni na ataki miesiąc dłużej.

Switch to our mobile site